„W Rejonowych Urzędach Spraw Wewnętrznych wszystkim 38 osobom postawiono zarzuty karne”. Podejrzani na podstawie części 1 art. 342 Kodeksu karnego opowiadają o swoim zatrzymaniu

Komitet Śledczy poinformował wczoraj, że po niedzielnych protestach wszczęto postępowania karne na podstawie części 1 art. 342 Kodeksu karnego „Organizacja działań rażąco naruszających porządek publiczny”. Za podejrzanych w tej sprawie uznano 231 osób. Rozmawialiśmy z kilkoma z nich i dowiedzieliśmy się, że oprócz założenia sprawy karnej wobec zatrzymanych wszczęto również postępowanie administracyjne na podstawie artykułów 23.34 i 23.4. Opowiedzieli oni Onlinerowi, jak to wszystko się odbyło.

Ihar, 23 lata

Aresztowanie Ihara miało miejsce w niedzielę w Mińsku na skrzyżowaniu z ul. Wołgogradzką. Mężczyzna podaje następujące szczegóły.

 Najpierw funkcjonariusze sił bezpieczeństwa rozpędzili ludzi wzdłuż jezdni, a potem zaczęli wypychać wszystkich z powrotem na chodnik. W tym momencie podeszło do mnie dwóch milicjantów i powiedziało: „Młody człowieku, prosimy z nami”. Oczywiście nie było sensu uciekać przed nimi, więc poszedłem do więźniarki. Kiedy przywieziono nas do Zawodzkiego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych, zaczęli sporządzać protokoły na podstawie dwóch artykułów – 23.34 i 23.4 Kodeksu administracyjnego. Potem zaczęli nas prowadzać po różnych śledczych i prosić o pokazanie im telefonu. Na początku nie rozumiałem, o co chodzi. Kiedy dali mi dokument, w którym napisano, że jestem podejrzany, automatycznie zapytałem: „Czy to jakiś żart?” Odpowiedzieli: „Nie, to nie żart”. Zapoznali mnie z moimi prawami i pozwolili zadzwonić do bliskich. Okazało się, że w tym Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych wszczęto postępowania karne przeciwko wszystkim 38 osobom.

Ihar mówi, że zbiło go z tropu, że dokument, który miał podpisać, nie zawierał numeru sprawy. Na pytanie dlaczego, śledczy odpowiedział: „Sprawa zostanie otwarta dopiero jutro rano”.

– To znaczy w niedzielę wieczorem przesłuchiwano nas w sprawie, która zostanie otwarta dopiero jutro? – pyta Ihar. – Po wypełnieniu wszystkich tych dokumentów o godzinie 11 wieczorem zostałem przewieziony do aresztu w Żodzinie. Następnego dnia odbyła się rozprawa i zostałem ukarany grzywną w wysokości 10 jednostek bazowych.

Alaksiej, 32 lata

Mężczyzna opowiada, że w niedzielę poszedł do babci swojej żony, aby przekazać plastikowe pojemniki. Alaksiej podróżował trolejbusem, a w pobliżu stacji metra „Maskowskaja” musiał przesiąść się na inny środek transportu.

– Internet wtedy nie działał, umówiliśmy się z żoną, że się zdzwonimy, gdy będę przesiadał się na drugi trolejbus. Kiedy zbliżałem się do stacji „Maskowskaja”, naprzeciwko wyszła kolumna ludzi. Odwróciłem się i poszedłem w przeciwnym kierunku. Okazało się, że wojsko zablokowało drogę. W rezultacie nie miałem którędy iść. W tym momencie podszedł do mnie milicjant, który wziął mnie za ramię i powiedział: „Proszę za mną”. I tak z torbą pełną pojemników poszedłem do niebieskiego busa, do którego nadal przyprowadzali ludzi. W taki oto sposób 26 zatrzymanych znalazło się w Pierszamajskim Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych. Następnie zabrano nas wszystkich do śledczych, którzy przygotowywali protokoły z wykroczeń administracyjnych. Przynieśli mi dwa protokoły – za udział w proteście i nieposłuszeństwo wobec funkcjonariusza milicji. Zarekwirowali też mój telefon komórkowy. Powiedzieli, że to gwarancja, że zapłacę grzywnę.

Następnie, jak twierdzi Alaksiej, wszyscy zatrzymani byli po kolei kierowani do pracownika Komitetu Śledczego.

– Śledczy zapoznał nas z dwoma postanowieniami. Jedno zawiadamiało o wszczęciu postępowania karnego przeciwko niezidentyfikowanym osobom, które 1 listopada zorganizowały nielegalna imprezę masową i uczestniczyły w zamieszkach. Zgodnie z drugim postanowieniem zostałem uznany za podejrzanego. Gdy zapytałem, jak to się mogło stać, odpowiedział: „Byłeś wtedy w tym miejscu, więc są powody, by sądzić, że możesz być organizatorem”. Powiedzieli, że jak się okaże, że w niczym nie brałem udziału, ten status zostanie mi odebrany. W efekcie wszyscy obecni na komisariacie okazali się podejrzanymi. Cóż, wszyscy siedzieliśmy razem i żartowaliśmy: teraz okazaliśmy się jeszcze przestępcami!

Po przesłuchaniu Alaksiej został przewieziony do aresztu w Żodzinie. Następnego dnia został postawiony przed sądem w sprawie o wykroczenie administracyjne, ale rozprawa została przełożona na 11 listopada.

Pawieł, 37 lat

– Zostałem zatrzymany na marszu obok obwodnicy. Niektórzy ludzie szli pod mostem, OMON był po przeciwnej stronie, a ja zacząłem poruszać się równolegle do niego – Paweł zaczyna opowiadać swoją historię. – A potem funkcjonariusze nagle pojawili się po drugiej stronie. Zdałem sobie sprawę, że nie mam dokąd uciec. W tym czasie podbiegli do mnie funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, zabrali mnie do więźniarki, a następnie zawieźli do Moskiewskiego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Siedzieliśmy tam kilka godzin. Wezwano mnie do dwóch śledczych: zarówno pod zarzutem administracyjnym, jak i karnym. W efekcie powiedziano mi, że mam status podejrzanego na podstawie artykułu 342. Jednocześnie kopia protokołów ze statusem podejrzanego została przekazana wszystkim 30 osobom przebywającym na komisariacie. Moja kopia nie ma nawet podpisu śledczego.

Pawieł mówi, że napisał w dokumencie, że nie zrobił nic niezgodnego z prawem i „nie ma nic więcej do dodania”.

– Po tym przesłuchaniu przewieziono nas do aresztu w Żodzinie. Na rozprawie zgodziłem się z protokołem dotyczącym udziału w proteście, ale zaprzeczyłem, że okazałem wobec milicji nieposłuszeństwo. W rezultacie sędzia przeniósł rozpatrzenie mojej sprawy administracyjnej na 6 listopada do sądu w Żodzinie.

Jelena (imię zmienione na prośbę dziewczyny), 26 lat

Jelena mówi, że w niedzielę została zatrzymana w pobliżu firmy Belteleradiocompany. Mówi, że po raz pierwszy marsz przechodził obok jej domu, więc postanowiła zobaczyć, jak to wszystko się odbywa.

– Służby bezpieczeństwa już podzieliły część konwoju i zaczęły selektywnie zatrzymywać ludzi. Wszystko działo się na skrzyżowaniu, wtedy nie było jeszcze dużego tłumu. W tym momencie milicja zaczęła zatrzymywać dziennikarzy. Nie miałam przy sobie żadnych symboli, nie krzyczałam ani nie klaskałam, po prostu wyjęłam telefon i zaczęłam filmować.

Jelena mówi, że jej zachowanie „nie spodobało się jednemu z funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa” i wydał koledze polecenie zatrzymania dziewczyny.

Złapali mnie za ramiona i zabrali do busa. Pamiętam tylko szok, bardzo bolało. W efekcie już na komisariacie milicji sporządzono przeciwko mnie dwa protokoły: za udział w proteście i nieposłuszeństwo wobec milicjantów. Ale o 12 w nocy byłam już przesłuchiwana jako podejrzana w sprawie karnej. Kiedy śledczy wszedł do biura, powiedział, że on sam jest zaskoczony takim obrotem spraw. Nawiasem mówiąc, nie dali mi żadnych kopii dokumentów, po prostu zabrali mój telefon. Potem zabrano nas wszystkich do Żodzina, a następnego dnia odbyła się rozprawa. Dostałam grzywnę w wysokości 10 stawek bazowych.

Alena. Jej mąż został zatrzymany w niedzielę

Alena zaczyna rozmowę z nami od wyjaśnienia, że nie wie, jak zatrzymano jej męża. Mówi, że zdarzyło się to prawdopodobnie pomiędzy drugą a trzecią po południu w pobliżu stacji metra „Maskowskaja”.

– W tym przedziale czasowym z czyjegoś numeru dostałam wiadomość, że został „zgarnięty”. Potem najwyraźniej sam próbował coś napisać – ale nic nie zrozumiałam z wiadomości. Okazało się, że został zabrany do aresztu i stamtąd zadzwonił do mnie wczoraj wieczorem. Powiedział, że po zatrzymaniu postawiono mu zarzuty na podstawie dwóch artykułów administracyjnych – 23.34 i 23.4 Kodeksu administracyjnego. A potem rozmawiał z innym śledczym. Sasza dowiedział się, że jest podejrzany w sprawie karnej.

Alena mówi, że zeszłej nocy odebrała ona telefon od chłopaka, który siedział w celi z Alaksandrem.

– Powiedział mi, że takich podejrzanych było wielu we Frunzeńskim Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych. W tej chwili nie posiadam innych informacji – dodaje Alena.

Przetłumaczono z: https://people.onliner.by/2020/11/03/podozrevaemye-o-zaderzhanii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *