Ukraina wobec reżimu Łukaszenki: miejsce do kroku naprzód

Reakcja władz ukraińskich na porwanie samolotu Ryanair nad Białorusią i aresztowanie Ramana Pratasiewicza pozwala sądzić, że właśnie to wydarzenie stało się czynnikiem, który skłonił Ukrainę do przyjęcia pewnej jednoznacznej postawy i powzięcia zdecydowanych kroków wobec reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Od sierpnia 2020 roku ukraińska polityka wobec Łukaszenki wydawała się dwuznaczna – z jednej strony Ukraina nie uznała wyników wyborów prezydenckich, z drugiej natomiast zaczęła kupować prąd z białoruskiej elektrowni; ponadto z jednej strony to władze ukraińskie były inicjatorem zaproszenia Swiatłany Cichanouskiej na posiedzenie ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Lubelskiego w styczniu 2021 roku, z innej zaś strony – przedsiębiorstwo państwowe „Antonow” w maju tego roku przekazało swój samolot do przewozu dwóch myśliwców z Białorusi do Serbii. Ukraina dołączyła do pierwszej i drugiej serii sankcji UE wobec Białorusi, jednak już nie przyłączyła się do trzeciej. Rada Najwyższa Ukrainy zaprosiła Swiatłanę Cichanouską z wizytą na Ukrainę, lecz wciąż nie ma takiego zaproszenia od ukraińskiego rządu ani prezydenta. Zresztą, oprócz Władimira Putina, Wołodymyr Zełeński pozostaje jedyną głową państwa sąsiadującego z Białorusią, z którym Swiatłana Cichanouska wciąż się nie spotkała.

Na tle tych dwuznaczności wobec sytuacji na Białorusi porwanie samolotu Ryanair, do którego doszło 23 maja, stało się kolejnym wyzwaniem dla Ukrainy, gdyż wymagało od władz kraju zdecydowanej reakcji.

Co więcej, reakcja ta okazała się o wiele bardziej zdecydowana niż wcześniej. W ciągu kilku dni Ukraina nie tylko jako jeden z pierwszych krajów Europy zareagowała na porwanie samolotu, lecz także zareagowała na wydarzenia, które w ostatnich miesiącach wzbudzały wątpliwości co do prowadzonej przez nią polityki w stosunku do reżimu Łukaszenki. Chodzi zwłaszcza o takie kroki ukraińskiego kierownictwa:

– 24 maja prezydent Zełeński zainicjował zawieszenie lotów pomiędzy Ukrainą a Białorusią, a już następnego dnia ukraiński rząd wydał odpowiedni dekret;

– w tymże dniu, 24 maja, z frakcji parlamentarnej „Sługa Narodu” wykluczono posła Jewhena Szewczenkę, który niejednokrotnie wyrażał poparcie dla Łukaszenki, a w kwietniu tego roku był u białoruskiego dyktatora z wizytą;

– 26 maja Ukraina zakazała importu prądu z Białorusi i Rosji do 1 października. Co prawda ta decyzja zapadła zanim doszło do porwania samolotu z Pratasiewiczem. Jeszcze przed tym incydentem o zamiarach zakazu kupowania prądu z Białorusi mówił nowy minister energetyki Ukrainy Herman Heraszczenko. Już po zatwierdzeniu  decyzji minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba potwierdził, że nie jest ona powiązana z porwaniem samolotu, a jest realizacją umowy Wołodymyra Zełeńskiego i Gitanasa Nausedy oraz związana z kwestią energetycznego bezpieczeństwa Ukrainy;

– 28 maja Ukraina zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów zarejestrowanych na Białorusi.

W taki sposób, w ciągu jednego tygodnia Ukraina skończyła z pewną dwuznacznością w stosunkach z reżimem Łukaszenki, która była odczuwalna w minionych miesiącach.

Trudno jednak powiedzieć, czy w tych dniach ukształtował się pewien stały kierunek ukraińskiej polityki zagranicznej wobec Białorusi, czy jednak pozostanie to tylko reakcją na jeden incydent.

Teraz Ukraina ma przed sobą przestrzeń na kolejne kroki, jakimi mogą być: nałożenie sankcji na białoruskiego oligarchę Nikołaja Worobeja, w ciągu ostatnich lat powiązanym z Wiktorem Medweczukiem, a który, według informacji ukraińskich mediów, znacznie zwiększył swój wpływ na ukraińskim rynku energetycznym; zmniejszenie zależności od białoruskiego paliwa i ograniczenie współpracy energetycznej z reżimem (dla podjęcia tego kroku Ukraina potrzebowałaby mocnego wsparcia zachodnich sojuszników, przede wszystkim Polski); wykorzystanie formatu Trójkąta Lubelskiego dla koordynacji wspólnych z Polską i Litwą działań wobec reżimu, w tym współdziałanie w wypracowaniu kolejnych serii sankcji unijnych lub wprowadzenie sankcji TK.

Przy tym, nie można jednakże wykluczać, że postępy ostatniego tygodnia mogą w dość szybkim tempie zostać cofnięte i są co najmniej dwa powody takich obaw.

Po pierwsze, o porwaniu Ryanaira wciąż nie wypowiedział się prezydent Wołodymyr Zełeński, co pozwala przypuszczać, że mimo zdecydowanych kroków ukraińskie kierownictwo wciąż nie chce na najwyższym poziomie politycznym ostrej retoryki wobec białoruskiego dyktatora. Po drugie, zakaz zakupu prądu z Białorusi potrwa do 1 października 2021 roku i jeśli do tego czasu nie dojdzie tam do kolejnego zaostrzenia sytuacji, niewykluczone, że import zostanie wznowiony przed okresem zimowym.

Tak czy inaczej, Ukraina ma teraz dużą przestrzeń dla kolejnych kroków w białoruskim kierunku. Będą to kroki naprzód czy wstecz – na razie pozostaje niejasne.

Zdjęcie: 24tv.ua

Autor: Oleksandr Shevchenko

absolwent stosunków międzynarodowych na Odeskim Uniwersytecie Narodowym oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Doktorant Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Pracował w departamencie integracji europejskiej Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Ukrainy. Analityk Europejskiego Centrum Projektów Pozarządowych. Członek Zespołu Analitycznego „Białoruś w regionie”.

Zobacz wszystkie wpisy od Oleksandr Shevchenko → Zobacz całą redakcję portalu →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *