Szef białoruskiego MSW o funkcjonariuszach, którzy wtargnęli do mieszkań w Mińsku: nie złamali prawa

Funkcjonariusze, którzy 25 października wtargnęli do mieszkań w Mińsku, nie złamali żadnego prawa – tak na antenie państwowego kanału pierwszego telewizji stwierdził minister spraw wewnętrznych Białorusi, Juryj Karajeu.

Według szefa MSW część osób tamtego dnia „szykowała zadymę”, a wiele z nich było pijanych. Ponieważ „nie udało im się doprowadzić do starć”, postanowiły one obrzucić kamieniami Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych rejonu centralnego Mińska i radiowozy.

– Wówczas użyto środków specjalnych (jedynie granatów błyskowych), aby odpędzić i schwytać tych, którzy to zrobili, tych przestępców – około 30 osób. Wpadli do jednego domu, a tuż za nimi oczywiście weszli funkcjonariusze organów.

Karajeu twierdzi, że działania milicji były zgodne z przepisami.

– Chciałbym przypomnieć, po pierwsze, że zgodnie z ustawą o organach spraw wewnętrznych funkcjonariusz milicji ma prawo wejść do pomieszczenia, jeśli ma wystarczające przesłanki, aby przypuszczać, że ukrywa się w nim osoba popełniająca przestępstwo. A po drugie, skąd wiemy, że weszli do mieszkań swoich zwolenników, a nie zwyczajnie włamali się do domów porządnych, Bogu ducha winnych, obywateli. Nie możemy do tego dopuszczać.

Minister oświadczył, że z mieszkań „usunięto” osoby, które rzucały kamieniami i które „już zeznają”.

– Wszystko odbywa się więc zgodnie z prawem – podsumował Karajeu.

Przypomnijmy, że dzień wcześniej Alaksandr Łukaszenka powiedział, że to on wydał rozkaz użycia środków specjalnych i rozpędzenia demonstrantów. Według niego był to „pijany, oszalały, przećpany, przepalony i przepity” tłum, który trzeba było „wyciągać” z mieszkań.

Przetłumaczono z: https://news.tut.by/society/705831.html?tg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *