Łukaszenka teraz to już polityczny trup

Za rok nazwisko Alaksandra Łukaszenki i byłych współpracowników pierwszego prezydenta w przestrzeni politycznej Białorusi będą wymieniane tylko w czasie przeszłym.

Łukaszenka przegrał już ze Swiatłaną Cichanouską, a tym samym z protestującymi. Stało się to wieczorem 9 sierpnia 2020 r., kiedy okazało się, że setki w pełni zależnych od państwa komisji składających się z nauczycieli i innych urzędników państwowych po raz pierwszy od 26 lat pod presją wyborców odmówiły działania na polecenie CKW i również po raz pierwszy od 26 lat liczyło głosy. Dla Łukaszenki te „wybory na opak” zakończyły się druzgocącą i haniebną porażką. Fala przemocy, której teraz jesteśmy świadkami, jest zemstą za porażkę.

Łukaszenka zachowuje się jak szachista, który po przegranym meczu rozbija szachownicę. Przemoc wobec wyłącznie pokojowych protestów w pierwszych dniach po wyborach nabrała prawdziwie apokaliptycznego wymiaru. Liczba aresztowań w sierpniu i wrześniu 2020 r. przekroczyła szczyt „stalinowskich czystek” z 1937 r. w BSSR. Liczba zatrzymanych od początku sierpnia wynosi już więcej niż 17 000. Ponad tysiąc osób zgłosiło, że było torturowanych. To niewybaczalne.

Na przełomie września i października 2020 r. Andrej Vardamacki, szef białoruskiej Pracowni Analitycznej, przeprowadził badanie społeczne „nastrojów protestujących”. Teraz istnieje pięć kluczowych cech działań sprzeciwu i protestów, które od trzech miesięcy trwają dzień po dniu. Ludzie są moralnie gotowi cierpieć przemoc fizyczną za swoją działalność, długotrwały strach przed władzą przerodził się w gniew, udział w protestach stał się absolutną, podstawową koniecznością, ludzie są przygotowani na długotrwały opór i – co najważniejsze – przestali szukać przywódcy.

Samoorganizacja zmieniła przeciwników Łukaszenki w wielomilionową armię partyzancką, która nie może być pokonana. Każdy obywatel robi wszystko, co w jego mocy, aby osiągnąć jeden cel: bezwarunkową rezygnację Łukaszenki. Nie są to protesty popierające kurs europejski czy rosyjski, ale protesty przeciwko konkretnej osobie i systemowi, który on – Łukaszenka – zbudował.

Po stronie Łukaszenki pozostali znani sadyści z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Białorusi, przede wszystkim jednostki wojsk wewnętrznych, milicja (OMON) i Generalna Dyrekcja ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji. Wygląda na to, że wszechmocne KGB znalazło się w tym czasie w cieniu działań represyjnych białoruskiej milicji. Ale nawet w obliczu przyzwolenia na wszelkie działania i nieprzestrzeganie prawa, siły milicyjne dziesiątków tysięcy bojowników-łukaszenkowców nie będą w stanie walczyć przez długi czas z kilkoma milionami obywateli, którzy do grudnia po prostu całkowicie zatrzymają kraj – koleje, autostrady, fabryki, handel.

Trudno jest kierować państwem, gdy w każdej małej wiosce odmawia się wykonywania rozkazów. Łukaszenka próbuje nawet rozpętać konflikt domowy wewnątrz Białorusi, ale niezgoda społeczna wymierzona przeciwko jego osobie jest w społeczeństwie tak jednoznaczna, że były prezydent po prostu nie ma na kim innym polegać, jak tylko na siłach bezpieczeństwa. Białoruś przechodzi obecnie fazę transformacji, którą kraje bałtyckie przeszły w latach 1990-1991. Podobnie jak rząd sowiecki, Łukaszenka wzbudza nienawiść i sprzeciw, im bardziej aktywnie ludność Białorusi jest zmuszana go kochać.

Dlatego nie mam wątpliwości, że protestujący i nowo wybrany prezydent, Swiatłana Cichanouska, zrzucą Łukaszenkę ze stołka, a to dlatego, że nigdy od czasów II wojny światowej nie było tak masowego ruchu oporu na Białorusi.

W perspektywie roku nazwisko Łukaszenki i jego byłych współpracowników w przestrzeni politycznej Białorusi będzie się pojawiało tylko w czasie przeszłym. Teraz Łukaszenka to choć i trzymający się, ale wciąż gnijący trup polityczny.

Dlatego wszelkie inicjatywy i osoby, które otwarcie wyrażają dla niego swoje poparcie, można uznać za politycznie martwe dla Białorusi. Dla przyszłości demokratycznej Białorusi porzucenie wszystkich toksycznych sił na tym etapie jest dobrą szczepionką przeciwko totalitaryzmowi na wiele następnych dziesięcioleci.

Tłumaczenie: Hubert Łaszkiewicz

Autor: Serzh Kharitonov, iSANS

Zdjęcie: Vareli Sharifulin / TASS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *